12 April 1995
...
Nel zbiegła ile sił w nogach niespodziewanie za nią pojawiła się Jennifer i obie wpadły w Jim'ego ramiona.
- Co się stało? - zapytał przestraszony ojciec.
- Tato! Nie uwierzysz co zobaczyłam na strychu! - powiedziała roztrzęsiona Jennifer.
- Tak słonko?
- Goniłam kota który mi uciekł prosto na strych po wejściu strasznie tam śmierdziało jakby padliną... Po chwili usłyszałam Tediego wiedziałam gdzie jest ale zanim zdążyłam zrobić krok przy oknie zobaczyłam jakąś postać całą na czarno.
- Spokojnie kochanie jestem już przy tobie nie bój się
- Tato gdzie jest mama i Kim:? - zapytała malutka Nel.
- Poszliśmy zobaczyć za dom ogródek... Czekaj czekaj czegoś nie rozumiem, jakiego Tediego?!
- Wiesz tato miałam ci od razu powiedzieć ale nie było cię w domu... Tedi to kotek którego znalazłyśmy nad wodą. Możemy go zatrzymać? Prosimy.
- Eh Jennifer wiem jak bardzo lubisz zwierzęta... niech będzie. A teraz tu zostańcie ja zobaczę strych.
Jim poszedł sprawdzić co jest grane. Jednak nie zauważył nic podejrzanego prócz starych rupieci poprzedników. Szedł oznajmić córkom że nie ma się czego bać i że wszystko jest w porządku.
- Zanim znowu coś wymyślicie to przemyślcie to lepiej - powiedział zdenerwowany ojciec.
- Ale przysięgam że go tam widziałam!!
- Nie chcę tego więcej słyszeć. Idę do mamy i Kim jeszcze nie skończyliśmy się rozpakowywać. A wy możecie pokoje dekorować swoimi rzeczami.
- Dobrze tato.
Po długim czasie pracy w końcu skończyli. Byli bardzo zmęczeni... Rodzice poszli oglądać telewizję, Kim poszła do swojego pokoju, Jennifer już zasnęła, a Nel bawiła się swoim domkiem dla lalek. Rozmawiała tak głośno aż obudziła starszą siostrę.
- Z kim ty tak rozmawiasz? - zapytała Jennifer.
- Z Timem - odpowiedziała zadowolona Nel.
- Kto to Tim?
- Mój nowy przyjaciel, stoi obok ciebie.
- Jak to? *obróciła się* Nikogo tutaj nie widzę.
- Tim mówi że już kiedyś tutaj mieszkał... Może pobawisz się z nami?
- Jest już późno, ale no dobra.
Bawiły się bardzo długi czas aż do momentu kiedy znowu zaczęły dziać się dziwne rzeczy.
- Słyszałaś to Nel?
- Ale co?
- Jakieś kroki. Może to mama sprawdza czy śpimy. Szybko chowaj domek ja idę do siebie, dobranoc.
- Do jutra.
Jennifer czym prędzej przebiegła do pokoju obok i położyła się do swojego łóżka. Przez bardzo długi czas nie mogła zasnąć. Zrobiło jej się bardzo zimno postanowiła zejść do rodziców na dół powiedzieć o tym. Jim i Adel również nie spali.
- Mamo nie mogę spać. Byłam u Nel bawiłyśmy się ale słyszałam kroki myślałam że to ty więc poszłam do siebie.
- Nie nie wchodziłam do was na górę brałam długą kąpiel. Chodź się połóż do nas będzie ci cieplej.
Spali tak do rana a gdy się obudzili ojciec postanowił sprawdzić ogrzewanie. Idąc po drodze spotkał Kim.
- Czemu jest tak zimno!?
- Nie martw się córciu idę to naprawić.
Mama zatem zrobiła Jennifer i Nel śniadanie. Tylko że Nel jeszcze nie zeszła na dół.
- Jedz kochanie ja pójdę po twoją siostrę na górę.
Wchodząc już prawie na górę usłyszała głos córki jak z kimś rozmawia
- Tim muszę zejść na dół zaraz wracam. Nie! Nigdzie się nie ruszaj zostajesz tutaj później się znowu pobawimy.
- Nel słonko z kim rozmawiasz?
- Nie już z nikim mamo.
- W takim razie chodź na dół zrobiłam już śniadanie.
- Idę.
Dziewczynka zamknęła za sobą drzwi i poszła coś zjeść.
- Co będziecie dzisiaj robiły dziewczynki?
- Ja pójdę do sklepu. Muszę koniecznie kupić sobie jaką koszulkę - powiedziała Kim.
- Ja pobawię się w swoim pokoju - odparła Nel.
- Wezmę Tediego na podwórko - oznajmiła Jennifer.
- To wspaniale! Ja z ojcem popatrzymy jakiś dodatków do domu.. O wilku mowa i jak naprawiłeś?
- Słucham? A tak tak dziś powinno być już ciepło. Okazało się że nie tylko w tym jest problem musimy wymienić wszystkie zegary.
- Co z nimi nie tak?
- Zatrzymały się na takiej samej godzinie 02:10. Dziwne no nic dzisiaj kupimy nowe.
- To ja już sama sobie poradzę pa mamo pa tato - w pośpiechu powiedziała Kim.
- Ja też uciekam do siebie - krzyknęła już ze schodów do rodziców Nel.
Wchodząc po schodach zobaczyła że drzwi od jej pokoju były otwarte. Ze strachem szybko wpadła do pomieszczenia nagle też zobaczyła że wszystko było porozrzucane na podłodze.
- Tim coś ty zrobił?! Mówiłam że zaraz wracam.
Drzwi w jej pokoju zatrzasnęły się. Mała w strachu zaczęła w nie stukać i wołać pomocy. Szybko przybiegł tata i pociągnął za klamkę.
- Co tu się dzieje!?
- Nie wiem tato po prostu bawiłam się z Timem i drzwi się zatrzasnęły...
- Kto to Tim tym razem?
- Mój przyjaciel mieszkał tu kiedyś.
- Powiedziałem raz że nie chcę tego słyszeć najpierw strych teraz to co wy jeszcze wymyślicie? Nel skarbie, przeprowadziliśmy się tu po lepsze życie. Mieliśmy dać sobie szansę.
- Wiem tato ale to nie moja wina ja nic nie zrobiłam.
- Muszę jechać zostań z Jennifer i trzymajcie się razem. Jak przyjadę powtarzam nie chcę znowu słyszeć tych rzeczy.
- Dobrze.
- Daj buziaka tatusiowi.
Ojciec zaprowadził Nel do Jennifer i od tam tej pory bawiły się razem. Musiało paść pytanie ze strony Jennfier.
- Co z Timem?
- Ale nie mów nikomu! Tata nie chce tych rzeczy słyszeć...
- No dobrze nie powiem.
- Najpierw się bawiliśmy było wszystko w porządku. A dzisiaj rano jak chciałam zejść na dół coś zjeść to powtarzał żebym z nim została ale nie chciałam byłam głodna. I wyszłam zamykając drzwi. A jak już przyszłam po śniadaniu drzwi były otwarte a w pokoju kompletny nieporządek! Zdenerwowałam się... on zatrzasnął nas w pomieszczeniu i zaczął mi grozić.
- Jak to?
- Powiedział że nie wiem jeszcze co to strach ale mogę się przekonać jeśli chcę. Mam grać według jego zasad. To jego dom i przyszedł go odzyskać.
- Trzeba to powiedzieć rodzicom!
- Nie! Nie mów! Tata nie chcę tego słyszeć. Zresztą i tak mi nie uwierzy...
_________
Jak potoczą się dalej losy rodziny? Już w następnym poście!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz